top of page

Zarządzanie zespołem wielopokoleniowym. Dlaczego twój styl przywództwa przestał wystarczać?

  • Zdjęcie autora: Paulina Żurowska-Wrzesinska
    Paulina Żurowska-Wrzesinska
  • 4 godziny temu
  • 5 minut(y) czytania
Zespół ludzi podczas spotkania w pastelowym biurze, z laptopami i tabletem; dwie osoby stoją i rozmawiają przy kubkach.

W tym samym zespole pracuje dziś ktoś, kto zaczynał karierę przed pierwszym komputerem w firmie i ktoś, kto nie zna świata bez smartfona. Rozpiętość wieku na polskim rynku pracy sięga od 15 do ponad 80 lat. Po raz pierwszy w historii w jednej organizacji spotyka się pięć pokoleń naraz - od baby boomers po pokolenie Alfa, które właśnie wchodzi do pracy przez wakacyjne staże i pierwsze umowy.


Twój styl przywództwa przestał wystarczać nie dlatego, że młodzi są „roszczeniowi”, a starsi „nie nadążają”. Przestał wystarczać, bo był projektowany dla zespołu, który już nie istnieje: jednorodnego wiekowo, z podobną ścieżką kariery i podobnym rozumieniem słowa „szef”. Ten tekst pokazuje, co w zarządzaniu zespołem wielopokoleniowym zmieniło się naprawdę, gdzie liderzy najczęściej się mylą i co możesz zrobić inaczej już w najbliższy poniedziałek.


Skąd nagle pięć pokoleń w jednej firmie

Najpierw uporządkujmy umowne granice między pokoleniami: baby boomers to roczniki 1945–1965, pokolenie X (1965–1980), pokolenie Y (milenialsi) (1980–1995), pokolenie Z (1995–2010), a pokolenie Alfa - urodzeni po 2010 roku. Granice są płynne i różne źródła przesuwają je o dwa, trzy lata, ale skala rozpiętości pozostaje ta sama: od nastolatka na wakacyjnym stażu po osobę, która pamięta rynek pracy sprzed czterech dekad.

To nie jest chwilowa anomalia. Złożyły się na nią trzy procesy, które będą się tylko pogłębiać.

Po pierwsze, pracujemy dłużej. Wydłużające się życie i rosnące koszty utrzymania sprawiają, że coraz więcej osób zostaje na rynku pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego - z wyboru albo z konieczności. Baby boomers nie zniknęli z firm. Wielu z nich prowadzi projekty, zespoły i firmy rodzinne.

Po drugie, młodzi zaczynają pracę wcześniej niż ich poprzednicy. Pokolenie Alfa zaczyna zbierać pierwsze doświadczenia zawodowe jako nastolatkowie, np. podczas staży, prac wakacyjnych, własne mikroprojektach realizowanych w sieci. Zanim podpiszą pierwszą umowę o pracę, mają już doświadczenie i przemyślane oczekiwania wobec pracodawcy.


Po trzecie, demografia nie zostawia wyboru. Ludzi w wieku produkcyjnym ubywa, więc firmy nie mogą już „wybierać” jednego pokolenia. Muszą zatrudniać, często do tego samego zespołu, i dwudziestolatków i sześćdziesięciolatków.

Zarządzanie zespołem wielopokoleniowym wygląda w praktyce tak, że w jednej sali na spotkaniu siedzi pięć różnych definicji dobrej pracy, dobrego szefa i dobrego życia. I jeden lider, który ma to wszystko poprowadzić.


Dlaczego „jeden styl dla wszystkich” właśnie się sypie


Przez dekady zarządzanie opierało się na cichym założeniu: ludzie chcą mniej więcej tego samego: stabilnej pracy, awansu, podwyżki. Wystarczyło zbudować jedną ścieżkę kariery, jeden system premiowy, jeden model komunikacji. Jednak dane z badań pokazują, że to założenie właśnie umarło.

Globalne badanie Deloitte z 2025 roku, przeprowadzone na grupie ponad 23 tysięcy osób z pokoleń Z i milenialsów w 44 krajach, przyniosło wynik, który powinien zatrzymać każdego lidera: tylko 6 proc. badanych wskazało objęcie stanowiska przywódczego jako swój główny cel zawodowy. Sześć procent! Klasyczna marchewka - „pracuj ciężko, a awansujesz” - przestała działać na większość młodych ludzi, bo nie jest to dla nich atrakcyjne.

Co chcą zamiast tego? Jak dziś wygląda zarządzanie zespołem wielopokoleniowym? W tym samym badaniu 72 proc. respondentów stawia na szczycie priorytetów równowagę między pracą a życiem , a około dziewięciu na dziesięciu deklaruje, że poczucie sensu pracy wprost decyduje o ich satysfakcji. Jednocześnie 48 proc. przedstawicieli pokolenia Z przyznaje, że nie czuje się bezpiecznie finansowo - rok wcześniej mówiło tak 30 proc.


Uzupełnieniem powyższych są dane z polskich badań. Wśród osób w wieku 18–24 lata aż 55 proc. zmieniło pracodawcę w ciągu ostatnich dwóch lat, a co piąta osoba zrobiła to więcej niż raz. 62 proc. Zetek aktywnie szuka pracy albo rozgląda się za ofertami.


Najczęstsze powody odejścia w pierwszym roku to za niskie wynagrodzenie (58 proc.), brak elastyczności czasu pracy (38 proc.) i brak możliwości rozwoju (35 proc.).

Teraz zestaw to z pracownikiem 55+, który często ceni stabilność, relacje wypracowane latami i konkretną, bezpośrednią rozmowę zamiast aplikacji do feedbacku. Jeden system motywacyjny ma objąć oba te światy. Brzmi jako mission impossible.


Zarządzanie zespołem wielopokoleniowym: trzy błędy liderów


Zauważyć można trzy powtarzające się schematy błędów u liderów. Każdy z nich wygląda z zewnątrz jak „problem z ludźmi”, a w rzeczywistości jest problemem ze stylem przywództwa.


Błąd pierwszy: komunikacja „po swojemu”. Lider komunikuje się tak, jak sam lubi, bo przecież „tak jest normalnie”. Sześćdziesięcioletni prezes dzwoni, czterdziestoletni dyrektor pisze maile na pół strony, dwudziestoletni specjalista odpowiada głosówką na komunikatorze. Każdy uważa pozostałych za dziwaków. Informacje giną nie dlatego, że ludzie są niekompetentni, tylko dlatego, że nikt nie umówił się, gdzie jaki temat jest omawiany.


Błąd drugi: feedback raz do roku. Roczna ocena pracownicza była projektowana dla ludzi, którzy planowali zostać w firmie dekadę. Pracownik z pokolenia Z, który statystycznie rozważa zmianę pracy częściej niż raz na dwa lata, potrzebuje informacji zwrotnej w rytmie tygodni, nie lat. Zanim dotrwasz z nim do rocznej rozmowy, on już złożył wypowiedzenie. Z kolei doświadczony pracownik może odebrać cotygodniowy feedback jako brak zaufania. Ta sama praktyka o dwóch, skrajnie różnych, skutkach.


Błąd trzeci: mylenie wieku z hierarchią kompetencji. W wielu firmach wciąż obowiązuje niepisana zasada: starszy uczy młodszego. Tymczasem w zespole pięciu pokoleń wiedza płynie w obie strony. Młodsi często sprawniej poruszają się w technologii i nowych narzędziach, starsi mają przewagę w rozumieniu klienta, procesów i ludzi. Lider, który buduje wyłącznie klasyczny mentoring „z góry w dół”, marnuje połowę potencjału zespołu.


Lider z pokolenia środka — najtrudniejsze krzesło w firmie


Jest jeszcze jedna osoba, o której w dyskusjach o pokoleniach mówi się najmniej: lider z pokolenia X albo starszych milenialsów, który stoi dokładnie pośrodku tej układanki.

Z jednej strony ma nad sobą właściciela czy zarząd, często o pokolenie starszych, dla których dowodem zaangażowania jest obecność, staż i twarde wyniki. Z drugiej - zespół, w którym rośnie grupa ludzi oczekujących elastyczności, szybkiego feedbacku i odpowiedzi na pytanie „po co to robimy”. Ten lider tłumaczy górę dołowi i dół górze. Codziennie.


Do tego dochodzi presja prywatna: to pokolenie równolegle opiekuje się dorastającymi dziećmi i starzejącymi się rodzicami.


Jeśli prowadzisz firmę, spójrz na swoich menedżerów średniego szczebla właśnie przez ten pryzmat. To oni realnie zarządzają różnorodnością pokoleniową a rzadko ktokolwiek pyta, czego sami potrzebują, żeby to udźwignąć.


Zanim podzielisz zespół na pokolenia


Po pierwsze, metryka to nie osobowość. W każdym pokoleniu znajdziesz ludzi, którzy przeczą jego opisowi: sześćdziesięciolatków zakochanych w nowych technologiach i dwudziestolatków marzących o trzydziestu latach w jednej firmie. Zarządzanie „pod pokolenie” zamiast „pod człowieka” to tylko nowa wersja szufladkowania.


Po drugie, badania nad zespołami wielopokoleniowymi pokazują zaskakująco dużą część wspólną. Niezależnie od wieku większość pracowników chce tego samego zestawu: szacunku, poczucia sensu, realnego wpływu na swoją pracę, bezpieczeństwa i sprawiedliwego traktowania. Różnice pokoleniowe dotyczą głównie formy: jak chcemy o tym rozmawiać, w jakim rytmie, jakim kanałem.


Wniosek: pokolenia traktuj jako mapę hipotez, nie jako wyrocznię. Mapa podpowiada, o co zapytać. Odpowiedź zawsze należy do konkretnego człowieka.


Co możesz zrobić od zaraz?


1.    Zrób audyt swoich kanałów komunikacji. Zapytaj zespół wprost: gdzie umykają wam informacje? Ustalcie jedną zasadę: jakie tematy omawiacie w jakim kanale. To zajmuje jedno spotkanie i usuwa zaskakująco dużo konfliktów.


2.    Zapytaj każdego o formę doceniania. Jedno pytanie w rozmowie jeden na jeden: „Po czym poznajesz, że twoja praca jest doceniona?”. Odpowiedzi cię zaskoczą — i przestaniesz zgadywać.


3.    Dopasuj rytm feedbacku do stażu, nie do procedury. Nowi i młodsi: krótko i często. Doświadczeni: rzadziej, ale głębiej.


4.    Uruchom mentoring w obie strony. Znajdź jedną kompetencję, w której najmłodsi mogą uczyć najstarszych i jedną odwrotnie. Zacznij od jednej pary, nie od programu dla całej firmy.


5.    Sprawdź własne przekonania. Dokończ szczerze zdanie: „Młodzi pracownicy są...” oraz „Starsi pracownicy są...”. Jeśli odpowiedzi przyszły ci błyskawicznie to właśnie znalazłeś swoje filtry. To one, a nie pokolenia, najczęściej stoją między tobą a zespołem.


Pięć pokoleń to nie problem

Metody przestają działać, bo zespół wielopokoleniowy bezlitośnie obnaża to, co w jednorodnym zespole uchodziło płazem: przywództwo jednym stylem, z automatu, bez pytania ludzi o zdanie.


Dobra wiadomość jest taka, że lider nie musi znać pięciu języków pokoleń. Musi umieć jedno: pytać, słuchać i dopasowywać formę działania.

 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page